środa, 23 grudnia 2015

Imagin Harry


Dwójka bliskich sobie osób, a tak naprawdę tak sobie dalekich... Myślą, że wiedzą o sobie wszystko, a tak naprawdę nie wiedzą nic. Uwielbiają się, spędzają ze sobą czas,świat stoi dla nich otworem. Czy aby na pewno ? Życie bywa okrutne, a los przebiegły... Dlaczego to wszystko spotkało akurat mnie ?

Mam na imię Haily, mam 20 lat i wydawało mi się, że moje życie jest niekończącą sielanką. Miałam cudowną rodzinę, starszego brata Louis'a i prawdziwych przyjaciół od serca - Harryego i Molly. Nic więcej do szczęścia nie potrzebowałam, do czasu.... kiedy upragnione i nierealne uczucie przybyło do mnie w najmniej odpowiednim momencie.  Przeklęta, durna miłość, która zniszczyła wszystko! I mnie i jego i... to, co nas łączyło. Nienawidzę się za to!!

Harryego znam praktycznie od zawsze. Mieszkaliśmy w sąsiednich domach na niewielkiej wsi. Wszyscy się tam znali, czuć było swojską, swobodną atmosferę. Niektórzy twierdzą, że wieś jest okropna, a życie w niej nudne i monotonne. Nic bardziej mylnego ! Kochałam mój mały zakątek, umieszczony gdzieś na końcu świata, pełen tajemnic, przygód i zapierających dech w piersiach widoków. Nie ma piękniejszego widoku od cudownej, ogromnej, zielonej łąki, pełnej kwiatów rozświetlanych przez złote promienie słońca. Wesołe pszczoły przemieszczają się z kwiatka na kwiatek, wydając przy tym charakterystyczne dźwięki. Nie ma nic piękniejszego! Kocham to miejsce i wszystkie chwile spędzone w nim...prawie wszystkie.

Jak już wiecie Harry i Molly zawsze byli blisko mnie. Odkąd pamiętam zawsze byli gdzieś obok. Potwierdzają to setki fotografii, które w moim domu są dosłownie wszędzie.Na każdej  z nich się uśmiechamy, wygłupiamy, robimy szalone miny, widać na nich naszą bliskość i ogromną więź.
Pewien mądry człowiek powiedział, że zdjęcia zabierają nam duszę. Jeszcze kilka lat temu bym go wyśmiała... a teraz ? Teraz przyznaję mu rację w stu procentach. Te zdjęcia to kłamstwo! Za każdym razem na nie patrzę, chcę mi się płakać, a cierpienie niszczy mnie od środka. Dlaczego wobec tego ciągle je mam przy sobie ? Odpowiedź jest bardzo prosta... nie potrafię, bo prostu nie potrafię ich wyrzucić tak jak nie potrafię zapomnieć JEGO.

- Haily, może mi pomożesz ? - usłyszałam zmęczony głos Molly taszczącej ciężkie torby z
 zakupami. - Haily !
- Idę, idę - odpowiedziałam obojętnie
- Z tobą nie idzie wytrzymać, dziewczyno ! Weź coś z sobą zrób! - krzyknęła,a w jej głosie słychać było troskę.
- Co mam zrobić ? Moje serce krwawi, jest rozdarte na pół...nic niewarte
- Boże, zaczyna się, naczytałaś się starych romansideł i teraz wplatasz je w swoje wypowiedzi.. - zgromiła mnie wzrokiem
- Romansidła, jak to określiłaś są niesamowite ! A wiesz czemu ? Bo chociaż tam istnieją szczęśliwe zakończenia! Nie tak jak w tym pieprzonym realnym życiu!
- Haily....
- Co ?! Ty nie rozumiesz, że mnie to boli ?! Boli rozumiesz ?! Nie potrafię żyć bez niego !! Moje życie to ruina! A ty możesz sobie o mnie myśleć, co chcesz, jest mi wszystko jedno!
- Skarbie... -usiadła przy mnie i objęła mnie ramieniem. - Ja wiem, że zawsze marzyłaś o miłości niczym z romansów, w których miłość zwycięża, zazwyczaj jest odwzajemniona.... Wiem, że to boli... ale mamy 20 lat, stara całe życie przed nami, nieraz się zakochasz i odkochasz.
- Ale ja nie chcę !
- Uciekłaś od Harry'ego, zerwałaś z nim kontakt i teraz cierpisz.
-Nie masz pojęcia, co się działo wtedy, kiedy rozmawiałam z nim po raz ostatni!!!!!
- To oświeć mnie, a nie czekaj... ja zacznę...
Była sobie Haily Cambell, miała cudowne życie, wolne od trosk. Świat stał przed nią otworem. Miała cudowną, kochaną, wyjątkową, niesamowitą, jedyną w swoim rodzaju,wymarzoną,niezastąpioną
- Boże Molly !
- Dobra dobra....
najlepszą przyjaciółkę Molly i bliskiego, przystojnego i troskliwego przyjaciela od serca Harry'ego. Trójka przyjaciół znała się prawie całe swoje życie. Przeżywali razem każdy sukces i każdą wpadkę. Wspierali się wzajemnie i zawsze mogli na siebie liczyć. Harry z niewiadomych powodów zawsze traktował ją nieco inaczej niż Molly. Haily była dla niego jak młodsza siostrzyczka, zawsze stawał w jej obronie i obydwoje często krytykowali cudowne pomysły Molly i zabijali w niej ducha kreatywności... - udawała szloch, a ja uśmiechnęłam się szeroko. Ona zawsze staje na głowie, by poprawić mi humor. Moja kochana wariatka, dobrze, że mam chociaż ją.
Zawsze mieli to samo zdanie, a jedynym przedmiotem sporu były czekoladowe brownie, o które zawsze walczyli, a po walce nie odzywali się do siebie  aż przez 5 minut. 
- Molly...
- Nie przerywaj mi...
Zawsze kroczyli razem po drogach swojego życia.. Molly często zazdrościła im tej relacji, bo często czuła się jak 5 koło u wozu, niechciana i niepotrzebna. Jednakże jak tylko zobaczyła szeroki uśmiech przyjaciół skierowany do niej i czułe uściski i przytulaski z ich strony, od razu złe myśli odchodziły w niepamięć, kochała tę dwójkę jak członków rodziny. Jednakże Haily... od pewnego czasu skrywała w sobie pewną tajemnice, o której nie powiedziała nawet swojej przyjaciółce.. Wstydź się, Haily.- zwróciła się do mnie, na co przewróciłam oczami. - Nasza kochana Haily - mówiła dalej - zakochała się w Harry'm, kochała go bardzo mocno i zupełnie inaczej... niż on ją. Swoje uczucie schowała głęboko w swoim sercu, próbowała się go pozbyć. Skrupulatnie je ukrywała i szło jej to bardzo dobrze do czasu, do czasu, w którym i Harry się zakochał. W niej ? On ją kochał od dawien dawna, ale to nie było takie uczucie, jakie Haily pragnęła od niego otrzymać. Zapewne, gdyby wiedział wcześniej o tym uczuciu ich drogi nie rozeszłyby się w taki sposób... Harry poznał Riley na imprezie. Wysoka, szczupła, rudowłosa dziewczyna, co prawda starsza od niego, ale wiek przecież nie ma znaczenia w miłości... Czyż nie ? Wracając... 
Haily od razu znienawidziła rudowłosą piękność.
- Rudowłosą piękność ? Chyba w krzywym zwierciadle! Też mi coś! - prychnęłam
- Haily!
- Za to inteligencją nie grzeszyła! - wzdrygnęłam się przypominając sobie tyle żałosnych sytuacji z nią w roli głównej. Jest głupia jak but,, robi z siebie idiotkę na każdym kroku. Nie wiem, co Harry w niej widzi, naprawdę. Chciałabym wiedzieć, czym go kupiła, ale jedno jest pewne : na pewno nie inteligencją.
-  Mogę dokończyć ? - zapytała dobitnie
- Ehh proszę - odpowiedziałam z rezygnacją
- Więc Haily za każdym razem widząc szczęśliwą parę
- Szczęśliwą na pozór...
- Haily do jasnej cholery noo !!!!
- Dobrze, już się nie odzywam!
- Haily za każdym razem widząc szczęśliwą parę popadała w paranoję. Była rozdarta, nawet nie kryła swojej zazdrości...
- Wystarczy Molly! To wcale nie było tak! - z mojej perspektywy sprawa wyglądała zupełnie inaczej
- Jak nie  ? Haily ! Byłaś wściekła ! Gdy Harry napisał ci sms'em, że nie może odebrać cię z treningu, nie odzywałaś się do niego przez cały tydzień!
- Bo umówił się z tą lafiryndą!
- To jest jego dziewczyna! Kiedy w końcu to do ciebie dotrze ?! Jest szczęśliwy, to jest najważniejsze!
- Ale.... - poczułam jak łzy napływają do moich oczu
- Skarbie wiem, że to dla ciebie trudne.
- Ja po prostu nie mam siły... myślałam, że jestem dla niego najważniejsza, a on... wybrał ją
- Co ? Jak to wybrał ?
- Postawiłam mu ultimatum. Miał wybrać,  z początku był zdziwiony, mrugnął kilka razy i wpatrywał się we mnie uważnie. Zapytał, czy coś piłam i czy wszystko ze mną ok,a kiedy powiedziałam mu, że mówię poważnie popukał się w czoło zanosząc się śmiechem. Myślał, że to żart! Po kilkunastu minutach nagle zastygł i wpatrywał się we mnie. Powiedziałam mu, że ONA do niego nie pasuje, że go skrzywdzi. On wtedy zaczął na mnie wrzeszczeć, twierdząc, że jestem głupio zazdrosna i że pewnie chciałabym być taka jak ona.. wiesz jak ja się czułam ? - wyciągnęłam kolejną chusteczkę, by wytrzeć mokre od płaczu policzki. Molly ze łzami w oczach przyglądała mi się uważnie. - Pokłóciliśmy się, on powiedział, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, że tylko oczerniam jego miłość.. Miłość, którą pokochał bardziej niż mnie, bardziej niż kogokolwiek innego. To boli, nie rozumiesz ? Ja nie potrafię się odnaleźć w tym show, jakim jest moje życie!
- Dzwonił wczoraj i przed wczoraj... - powiedziała zakładając pasmo włosów na moje ucho
- I co z tego ?
- On tęskni za tobą
- Tęskni.... ale nie kocha... mnie nie da się kochać - zanosząc się płaczem wybiegłam do pokoju zamykając za sobą drzwi  na klucz.  Leżałam skulona na łóżku starając się hamować łzy. Tak bardzo go kocham ! Dlaczego on mi to zrobił ? Dlaczego się w nim zakochałam ? Dlaczego no ?!!
Jedyne, o czym marzę to to, by za mną zatęsknił, żeby odczuł brak mojej osoby, żeby w końcu pomyślał sobie, że to ja dawałam mu szczęście, że byłam dla niego najważniejsza. Pragnę jego ciepła, dotyku... Potrzebuję tego, by objął mnie mocno i z uśmiechem na ustach ukazując swoje kochane dołeczki powiedział " Jesteś moją małą księżniczką, zawsze i wszędzie" Mówił tak do mnie od wielu wielu lat... Mój Harry, ukochany, niewinny, słodki, uroczy, troskliwy Harruś.
Czuję się jak śmieć bez niego. Pamiętam to uczucie, kiedy w najbardziej stresujących, kryzysowych dla mnie sytuacjach po prostu łapał mnie za rękę, delikatnie muskając ją swoimi palcami, a ja bałam się chwili, w której będę musiała ją puścić. Rozdarł mnie na drobne kawałeczki... Chciałam dać mu wszystko, absolutnie wszystko. Dlaczego tego nie chce ? Dlaczego ? Tyle razy obiecywał mi, że nie pozwoli mnie skrzywdzić.. - spojrzałam na ręce, na których widać było delikatne blizny. Ile razy to robiłam ? Kilka, dawało mi to ulgę, ulgę w cierpieniu. Co z tego, że miałam ich 4 może 5.... na sercu miałam ich miliony.
Po długich godzinach męczarni zasnęłam z nadzieją, że chociaż w moich snach będę twoją królewną z bajki.

Jasne promienie słońca przyjemnie oświetlały moją twarz. Otworzyłam oczy i pierwszą rzeczą, na którą natrafiłam był ogromny słonecznik... mój ulubiony kwiat. Byłam niemalże pewna, że Molly robi sobie ze mnie jaja, albo chce sprawić mi przyjemność, ale gdy tylko przetarłam oczy zobaczyłam, że ktoś leż obok mnie. Delikatnie odsunęłam fragment kołdry i zobaczyłam tak dobrze znane mi ciemne loki. Czy to  jest sen ? To ON, leżał  w moim łóżku i spał sobie niczym aniołek. Byłam zszokowana, a moje serce zaczęło bić mocniej i mocniej. Uważnie obserwowałam jego rozświetloną twarz, beztroską i delikatną niczym twarz małego bobaska. Był taki słodki. Nie mogąc się powstrzymać wsunęłam dłonie w jego rozmierzwione włosy, co niemal natychmiast go obudziło. Przez dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się w siebie, w swoje oczy, za którymi kryły się nasze największe tajemnice. Po chwili Harry przybliżył się do mnie i zamknął szczelnie w swoich objęciach. Zacisnęłam dłonie na jego czarnej koszulce i zaniosłam się płaczem. On bez słowa tylko gładził moje włosy, starając się mnie uspokoić.
- Haily..... - usłyszałam jego cichy szept,który sprawił, że na całym moim ciele poczułam dreszcze.
- To naprawdę ty ? - dotknęłam dłonią jego policzka, a on wtulił się w nią możliwie jak najmocniej.
- Dlaczego się nie odzywałaś ? Martwiłem się, nie miałem z tobą kontaktu przez pół roku.
- O mnie ? Przecież masz już swoją kobietę!
- Margaret ? Zerwaliśmy
- Puściła cię ? Za mało kasy ? - prychnęłam
- Ja ją zostawiłem - odpowiedział ignorując moją złośliwość
- Co ? Dlaczego ? Przecież była dla ciebie najważniejsza.
- Nieprawda... przez ten czas zrozumiałem wiele ważnych rzeczy... Pamiętasz, jak parę lat temu powiedziałem ci, że jesteś moją siostrą, moją rodziną ?
- Moje 13 urodziny... - uśmiechnęłam się na to wspomnienie
- Obiecałem, że zawsze będę cię chronił, że bardzo mi na tobie zależy.. Wtedy bałem się powiedzieć ci tego wprost....
- Czego ? - spojrzał prosto w moje oczy usiadł opierając się o ścianę, przybliżając mnie do siebie bliżej. Oparłam się o jego tors i mogłam usłyszeć bicie jego serca. Nieoczekiwanie  chwycił mnie za
dłonie i wtedy zobaczył je i nerwowo spuścił wzrok. Między nami zapadła niezręczna cisza.
- Czyyy to przeze mnie ? - usłyszałam jego zachrypnięty, drżący  głos
- Nie... - skłamałam, sama nie wiem, dlaczego. Przecież to była tylko i wyłącznie jego wina, no i moja też, chyba....
- Nie oszukuj mnie. Wiem, kiedy kłamiesz.
- A co miałam zrobić ? Patrzeć, jak osoba, którą szczerze kocham nie odwzajemnia moich uczuć i jest z kimś innym ?! Żyletki mi pomagały! Bardziej niż ktokolwiek inny !
- Haily.... dlaczego mi nie powiedziałaś ?
- Bo bałam się! Bałam się, że nie przeżyję twojej odmowy!
- Jakiej odmowy ?
- Nigdy nie chciałeś ze mną być! Zawsze traktowałeś mnie tylko jak siostrę,  a dla mnie to wszystko było ważne, cudowne i sprawiło, że pokochałam cię o wiele bardziej niż powinnam.
- A skąd wiesz, że ja nie czuję tego samego ? Że cię nie kocham w ten sam sposób ? Ty sobie wszystko wmówiłaś!
- Olewałeś mnie dla tej laluni! To mnie zraniło! Do tego wybrałeś ją! Mnie znasz całe życie, a
 wybr... - nie pozwolił mi dokończyć, zamknął mi usta namiętnym pocałunku. Całowaliśmy się jak szaleni, jakbyśmy obydwoje czekali tylko na tę chwilę. Nie chcieliśmy tego przerywać. To był nasz moment . Moment, w którym w końcu odnaleźliśmy siebie na nowo.
- Kocham cię moja księżniczko - szepnął, a ja uśmiechnęłam się szeroko ponownie zatapiając swoje usta w jego. W końcu razem ! Razem na zawsze .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam was moje misie po tak długiej przerwie! :D Tak strasznie mi tego brakowało. Mega za wami tęskniłam :( Ale już jestem i obiecuję poprawę. :D Jak wam się podoba Harry ? Zrekompensowałam się ? Mam nadzieję, że tak :*
KOCHAM WAS :**
Do zobaczenia (być może ) Jutro ! :D
Pozdrawiam :*

6 komentarzy:

  1. Cudowne cudowne :D jak dobrze że już wróciłaś <3 liczę że wkrótce dodasz Zayna :D pozdrawiam i wesołych świat :-* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo :** Prawie się poryczałam. Kocham *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wielkim wrażeniem ! Masz ogromny talent, cieszę się że już wróciłas. Tak bardzooo ładnie proszę o zakończenie Nialla albo kolejną cześć Zayna <3
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie to świetne :)Cieszę się, że znowu coś się pojawiło

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to świetne :)Cieszę się, że znowu coś się pojawiło

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne *-* Jesteś coraz lepsza. Kocham ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń